Złe nawyki żywieniowe. Jakie mogą być ich konsekwencje?

W mojej pracy dietetyka spotykam ludzi, którzy dzielą się ze mną różnymi problemami w swoim życiu. Czasem ich codzienne dylematy, wyzwania czy obowiązki mają wpływ na ich sposób odżywiania, a czasem odwrotnie - ich nawyki żywieniowe mają wpływ na ich zdrowie i samopoczucie.

Wiele osób nie umie jednoznacznie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy „je po to, żeby żyć, czy żyje po to, aby jeść”, a rosnące w geometrycznym tempie choroby dietozależne dotykają coraz więcej i coraz młodszych ludzi. Nieregularne pory posiłków, jedzenie fast food’owe czy zajadanie stresu słodyczami zdarzają się coraz większej ilości moich pacjentów. Optymizmem napawają mnie osoby w jesieni życia, które odnajdują radość w codziennych aktywnościach, spotkaniach z bliskimi i przyjaciółmi, a własny ogródek czy robienie przetworów nadaje sens ich życiu i rozpieszcza podniebienia najbliższych. Oni też mają swoje choroby, ale oprócz leczenia medycznego często chcą w nie wpleść zdrową i smaczną dietę.

To co dzieje się za drzwiami gabinetu dietetycznego, zawsze zostaje w tych czterech ścianach, a przecież nie wszyscy chcą, mają czas i pieniądze, by w tych trudnych czasach trafić do specjalisty i wziąć razem z nim na warsztat, tak prozaiczną, ale jakże istotną dla zdrowia codzienną funkcjonalność, jaką jest przygotowywanie i spożywanie posiłków.

Dlatego chciałabym Wszystkich zaprosić do oglądania, słuchania, a przede wszystkim do… zastosowania porad z niezwykle ciekawego projektu, jakim stały się „Rozmowy od Serca”. Jestem niezwykle zadowolona, a przede wszystkim dumna, że zaproszono mnie do tego przedsięwzięcia, i jako dietetyk z wieloletnim doświadczeniem mogłam poprowadzić wiele ciekawych rozmów, z takimi moimi… codziennymi pacjentami. Wierzę, że w każdym z moich bohaterów, którzy odważyli się publicznie opowiedzieć o swoich żywieniowych rozterkach, każdy znajdzie „kawałek swojej historii”. Wszyscy moi rozmówcy to osoby nietuzinkowe, których twarze wciąż mam przed oczami, szczególnie te zapamiętane z końcówki rozmów, kiedy z optymizmem i radością powiedzieli… TAK, dla zmiany swojego życia na smaczniejsze i zdrowsze!

Zapraszam serdecznie na „Rozmowy od serca” i oczywiście, życzę Wszystkim samych… OPTYMALNYCH WYBORÓW

Złe nawyki żywieniowe mogą się odbić na zdrowiu. Co warto zmienić?

Niezdrowe nawyki żywieniowe mogą mieć negatywne skutki. Spadek energii, problemy z koncentracją, czy przewlekłe zmęczenie to najłagodniejsze z nich. Dlaczego zdrowa dieta jest tak ważna? Odpowiedź znajdziesz, poznając historie pana Pawła i pani Moniki.

Wiele osób, zwłaszcza młodych, traktuje jedzenie instrumentalnie. Ilość, jakość oraz częstotliwość posiłków nie mają dla nich znaczenia. Nie robią regularnych badań. Ignorują sygnały, które wysyła im organizm. Przyczyną może być przepracowanie, szybkie tempo życia. Jakie mogą być tego konsekwencje? Pokazuje je, na konkretnych przykładach, Agnieszka Piskała-Topczewska, ekspertka do spraw żywienia, dietetyk, właścicielka Instytutu NUTRITION LAB.

Podwyższony poziom cholesterolu u 34-latka

34-letni Paweł, pracownik korporacji, to typowy młody człowiek, który bardziej dba o swój samochód niż organizm. Nie ćwiczy, nie zwraca uwagi na to, co je i kiedy je. Przede wszystkim skupia się na pracy. Czasami, jak przyznaje, ma problemy z koncentracją, tąpnięcia energetyczne w ciągu dnia, zwłaszcza rano. Ratunkiem jest dla niego kawa.

– Po prostu sięgam po filiżankę kawy, może dwie, i wtedy się jakoś rozkręcam, rozbudzam i wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku. W pracy raczej skupiam się na zadaniu i wolę posiedzieć dłużej przy biurku, poratować się jakimś batonikiem, żeby zrobić wszystko na czas – zwierzył się Agnieszce Piskale-Topczewskiej, dietetyczce, podczas spotkania w ramach programu „Rozmowy od serca”. Zgodził się również na badania, które wiele powiedziały o jego zdrowiu.

Okazuje się, że pan Paweł ma podwyższony poziom cholesterolu w organizmie.

– Jesteś młodym, 30-letnim, aktywnym, zapracowanym człowiekiem, powinieneś mieć książkowe wyniki cholesterolu, ale tak nie jest. W twoim organizmie już coś złego się dzieje. Tak metaforycznie powiem, że przypominasz 70-letniego starca z głęboką chorobą miażdżycową, z tak wysokim poziomem cholesterolu, że jeden niefortunny krok, jakaś aktywność fizyczna i może się to dla ciebie źle skończyć. Czy zdawałeś sobie z tego sprawę? – zapytała Agnieszka Piskała-Topczewska, ekspertka ds. żywienia, i dodała: – Wysoki poziom cholesterolu nikogo nie boli. Nie daje zewnętrznych objawów, które by nas skłaniały do jakichś refleksji na ten temat.

Zdaniem dietetyczki czasem warto zatrzymać się i zastanowić się, co możemy zmienić, by jak najdłużej zachować zdrowie. W przypadku pana Pawła konieczna jest zmiana diety.

Powinien on:

1. Zwracać większą uwagę, na to, co i kiedy je, m.in. wykluczyć tłuszcze zwierzęce oraz dania i produkty wysoko przetworzone.
2. Wprowadzić do diety produkty, które zawierają tzw. sterole roślinne. Sterole roślinne przyczyniają się do redukcji poziomu cholesterolu o 7-10% w ciągu 2-3 tygodni przy dziennym spożyciu 1,5-2,4 g (oczywiście w połączeniu z prawidłowo zbilansowaną dietą i zdrowym stylem życia). Można je znaleźć, np. w produktach do smarowania pieczywa Optima Cardio.
3. Zaprzyjaźnić się z warzywami i owocami. Zawsze połowę talerza powinny stanowić surowe warzywa i owoce, bez względu na rodzaj posiłku.

Brak śniadania i obfite kolacje – codzienność pani Moniki

38-letnia Monika, nauczycielka, stosuje odwrócone zasady zdrowego, racjonalnego odżywiania. Zamiast królewskiego śniadania, książęcego obiadu i żebraczej kolacji zjada żebracze śniadanie, książęcy obiad i królewską kolację. Wieczorne objadanie się (pizza, słodkie lub słone przekąski), nieregularne pory posiłków, niewłaściwa długość snu skutkują u niej brakiem energii, zwłaszcza rano, ociężałością, opuchlizną ciała i zmęczeniem.

– Wstaję zazwyczaj około siódmej, chociaż nastawiam zegarek dużo wcześniej, ale nie jestem w stanie zebrać się rano. Poranki są trudne, zwłaszcza gdy wieczorami dosyć długo siedzę. Nie mam czasu, ani przygotować sobie posiłku do pracy, ani zjeść śniadania. Zwykle wypijam szybko kawę. W ciągu dnia nie mam czasu na posiłek (pracuję z małymi dziećmi, które wymagają bardzo dużo czasu i uwagi), więc jeśli mam tę 20-minutową przerwę, to zjadam jakiś batonik. Przychodzę do domu dosyć późno, bo zawsze szkole jest co robić, i dopiero wtedy zjadam obfity posiłek. Jestem tak głodna, że nie patrzę, co i ile jem, chcę tylko szybko nasycić głód – tak opisała swój dzień pani Monika i dodała, że po tym wieczornym obiedzie ma zazwyczaj jeszcze ochotę na deser.

Zdaniem Agnieszki Piskały-Topczewskiej, dieta pani Moniki jest typowa dla młodych, zapracowanych ludzi. To powiedzenie „nie mam czasu na przygotowanie posiłku” jest ich najczęstszą wymówką, usprawiedliwieniem. Tak naprawdę nie potrafią zarządzać swoim czasem, ustalać priorytetów, nie doceniają posiłków i ich istotnego wpływu na zdrowie. Obfite posiłki spożywane wieczorem oznaczają dużo trawienia i ogromny wysiłek energetyczny dla organizmu. W nocy, zamiast się regenerować, organizm zużywa mnóstwo energii na strawienie jedzenia. Efekt? Rano brakuje nam energii do działania. Ale to nie wszystko. Taki tryb życia prowadzi do wielu problemów zdrowotnych. Ich zewnętrzne objawy to łamiące się paznokcie, wypadające włosy, spadki energii. A wewnętrzne, te, których nie widać na pierwszy rzut oka, to: cukrzyca typu 2, miażdżyca, wysoki poziom cholesterolu.

Taki tryb życia musi mieć negatywny wpływ na zdrowie. Potwierdzają to wyniki badań pani Moniki. Ma ona, podobnie jak pan Paweł, podwyższony poziom cholesterolu i również powinna wprowadzić zdrowe nawyki żywieniowe.

Zdaniem Agnieszki Piskały-Topczewskiej, pani Monika powinna:

1. Przełamać swojego wewnętrznego, żywieniowego lenia. Pierwszy krok to przygotowanie śniadania i zjedzenie go w spokoju, bez pośpiechu.
2. Przygotowywać (nawet dzień wcześniej) zdrowe posiłki do pracy. Kupowanie gotowych, wysoko przetworzonych dań może tylko pogorszyć sprawę.
3. Zacząć robić świadome zakupy żywieniowe. Zdrowe odżywianie zaczyna się bowiem przy sklepowej półce. Idąc do sklepu, pani Monika powinna czytać etykiety produktów i wybierać tylko te, których skład nie wzbudza podejrzeń.
4. Planować z wyprzedzeniem zakupy i realizować je np. raz w tygodniu, w sobotę (osoby zapracowane zwykle mają mało czasu na tę czynność).
5. Zacząć wspólnie z rodziną przygotowywać posiłki. Nadwyżki można zamrozić lub zapakować w pudełka i wykorzystać następnego dnia w pracy.
6. Szukać pomysłów na proste, niezbyt czasochłonne dania.
7. Zacząć stosować dietę 5 razy 5 razy 5 (5x5x5). Jej zasady są bardzo proste: trzeba jeść 5 posiłków dziennie, każdy posiłek powinien składać się maksymalnie z 5 produktów, tak żeby jego przygotowanie nie trwało więcej niż 5 minut. To prosta i łatwa zasada do zastosowania. Można jeść różnego rodzaju sałatki, surówki, kanapki, omlety etc.
8. Regularnie się badać i sprawdzać, przynajmniej raz w roku, poziom cholesterolu w organizmie. W ten sposób dowie się, czy wprowadzone zasady dają wymierne efekty.

Zdrowa dieta to podstawa zdrowia i dobrego samopoczucia. Zaniedbania na tym polu, jak pokazują historie pani Moniki i pana Pawła, mogą mieć negatywne konsekwencje. Podwyższony poziom cholesterolu to tylko jedna z nich.

Wiele osób nie umie jednoznacznie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy „je po to, żeby żyć, czy żyje po to, aby jeść”, a rosnące w geometrycznym tempie choroby dietozależne dotykają coraz więcej i coraz młodszych ludzi. Nieregularne pory posiłków, jedzenie fast food’owe czy zajadanie stresu słodyczami zdarzają się coraz większej ilości moich pacjentów. Optymizmem napawają mnie osoby w jesieni życia, które odnajdują radość w codziennych aktywnościach, spotkaniach z bliskimi i przyjaciółmi, a własny ogródek czy robienie przetworów nadaje sens ich życiu i rozpieszcza podniebienia najbliższych. Oni też mają swoje choroby, ale oprócz leczenia medycznego często chcą w nie wpleść zdrową i smaczną dietę.

To co dzieje się za drzwiami gabinetu dietetycznego, zawsze zostaje w tych czterech ścianach, a przecież nie wszyscy chcą, mają czas i pieniądze, by w tych trudnych czasach trafić do specjalisty i wziąć razem z nim na warsztat, tak prozaiczną, ale jakże istotną dla zdrowia codzienną funkcjonalność, jaką jest przygotowywanie i spożywanie posiłków.

Dlatego chciałabym Wszystkich zaprosić do oglądania, słuchania, a przede wszystkim do… zastosowania porad z niezwykle ciekawego projektu, jakim stały się „Rozmowy od Serca”. Jestem niezwykle zadowolona, a przede wszystkim dumna, że zaproszono mnie do tego przedsięwzięcia, i jako dietetyk z wieloletnim doświadczeniem mogłam poprowadzić wiele ciekawych rozmów, z takimi moimi… codziennymi pacjentami. Wierzę, że w każdym z moich bohaterów, którzy odważyli się publicznie opowiedzieć o swoich żywieniowych rozterkach, każdy znajdzie „kawałek swojej historii”. Wszyscy moi rozmówcy to osoby nietuzinkowe, których twarze wciąż mam przed oczami, szczególnie te zapamiętane z końcówki rozmów, kiedy z optymizmem i radością powiedzieli… TAK, dla zmiany swojego życia na smaczniejsze i zdrowsze!

Zapraszam serdecznie na „Rozmowy od serca” i oczywiście, życzę Wszystkim samych… OPTYMALNYCH WYBORÓW

Złe nawyki żywieniowe mogą się odbić na zdrowiu. Co warto zmienić?

Niezdrowe nawyki żywieniowe mogą mieć negatywne skutki. Spadek energii, problemy z koncentracją, czy przewlekłe zmęczenie to najłagodniejsze z nich. Dlaczego zdrowa dieta jest tak ważna? Odpowiedź znajdziesz, poznając historie pana Pawła i pani Moniki.

Wiele osób, zwłaszcza młodych, traktuje jedzenie instrumentalnie. Ilość, jakość oraz częstotliwość posiłków nie mają dla nich znaczenia. Nie robią regularnych badań. Ignorują sygnały, które wysyła im organizm. Przyczyną może być przepracowanie, szybkie tempo życia. Jakie mogą być tego konsekwencje? Pokazuje je, na konkretnych przykładach, Agnieszka Piskała-Topczewska, ekspertka do spraw żywienia, dietetyk, właścicielka Instytutu NUTRITION LAB.

Podwyższony poziom cholesterolu u 34-latka

34-letni Paweł, pracownik korporacji, to typowy młody człowiek, który bardziej dba o swój samochód niż organizm. Nie ćwiczy, nie zwraca uwagi na to, co je i kiedy je. Przede wszystkim skupia się na pracy. Czasami, jak przyznaje, ma problemy z koncentracją, tąpnięcia energetyczne w ciągu dnia, zwłaszcza rano. Ratunkiem jest dla niego kawa.

– Po prostu sięgam po filiżankę kawy, może dwie, i wtedy się jakoś rozkręcam, rozbudzam i wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku. W pracy raczej skupiam się na zadaniu i wolę posiedzieć dłużej przy biurku, poratować się jakimś batonikiem, żeby zrobić wszystko na czas – zwierzył się Agnieszce Piskale-Topczewskiej, dietetyczce, podczas spotkania w ramach programu „Rozmowy od serca”. Zgodził się również na badania, które wiele powiedziały o jego zdrowiu.

Okazuje się, że pan Paweł ma podwyższony poziom cholesterolu w organizmie.

– Jesteś młodym, 30-letnim, aktywnym, zapracowanym człowiekiem, powinieneś mieć książkowe wyniki cholesterolu, ale tak nie jest. W twoim organizmie już coś złego się dzieje. Tak metaforycznie powiem, że przypominasz 70-letniego starca z głęboką chorobą miażdżycową, z tak wysokim poziomem cholesterolu, że jeden niefortunny krok, jakaś aktywność fizyczna i może się to dla ciebie źle skończyć. Czy zdawałeś sobie z tego sprawę? – zapytała Agnieszka Piskała-Topczewska, ekspertka ds. żywienia, i dodała: – Wysoki poziom cholesterolu nikogo nie boli. Nie daje zewnętrznych objawów, które by nas skłaniały do jakichś refleksji na ten temat.

Zdaniem dietetyczki czasem warto zatrzymać się i zastanowić się, co możemy zmienić, by jak najdłużej zachować zdrowie. W przypadku pana Pawła konieczna jest zmiana diety.

Powinien on:

1. Zwracać większą uwagę, na to, co i kiedy je, m.in. wykluczyć tłuszcze zwierzęce oraz dania i produkty wysoko przetworzone.
2. Wprowadzić do diety produkty, które zawierają tzw. sterole roślinne. Sterole roślinne przyczyniają się do redukcji poziomu cholesterolu o 7-10% w ciągu 2-3 tygodni przy dziennym spożyciu 1,5-2,4 g (oczywiście w połączeniu z prawidłowo zbilansowaną dietą i zdrowym stylem życia). Można je znaleźć, np. w produktach do smarowania pieczywa Optima Cardio.
3. Zaprzyjaźnić się z warzywami i owocami. Zawsze połowę talerza powinny stanowić surowe warzywa i owoce, bez względu na rodzaj posiłku.

Brak śniadania i obfite kolacje – codzienność pani Moniki

38-letnia Monika, nauczycielka, stosuje odwrócone zasady zdrowego, racjonalnego odżywiania. Zamiast królewskiego śniadania, książęcego obiadu i żebraczej kolacji zjada żebracze śniadanie, książęcy obiad i królewską kolację. Wieczorne objadanie się (pizza, słodkie lub słone przekąski), nieregularne pory posiłków, niewłaściwa długość snu skutkują u niej brakiem energii, zwłaszcza rano, ociężałością, opuchlizną ciała i zmęczeniem.

– Wstaję zazwyczaj około siódmej, chociaż nastawiam zegarek dużo wcześniej, ale nie jestem w stanie zebrać się rano. Poranki są trudne, zwłaszcza gdy wieczorami dosyć długo siedzę. Nie mam czasu, ani przygotować sobie posiłku do pracy, ani zjeść śniadania. Zwykle wypijam szybko kawę. W ciągu dnia nie mam czasu na posiłek (pracuję z małymi dziećmi, które wymagają bardzo dużo czasu i uwagi), więc jeśli mam tę 20-minutową przerwę, to zjadam jakiś batonik. Przychodzę do domu dosyć późno, bo zawsze szkole jest co robić, i dopiero wtedy zjadam obfity posiłek. Jestem tak głodna, że nie patrzę, co i ile jem, chcę tylko szybko nasycić głód – tak opisała swój dzień pani Monika i dodała, że po tym wieczornym obiedzie ma zazwyczaj jeszcze ochotę na deser.

Zdaniem Agnieszki Piskały-Topczewskiej, dieta pani Moniki jest typowa dla młodych, zapracowanych ludzi. To powiedzenie „nie mam czasu na przygotowanie posiłku” jest ich najczęstszą wymówką, usprawiedliwieniem. Tak naprawdę nie potrafią zarządzać swoim czasem, ustalać priorytetów, nie doceniają posiłków i ich istotnego wpływu na zdrowie. Obfite posiłki spożywane wieczorem oznaczają dużo trawienia i ogromny wysiłek energetyczny dla organizmu. W nocy, zamiast się regenerować, organizm zużywa mnóstwo energii na strawienie jedzenia. Efekt? Rano brakuje nam energii do działania. Ale to nie wszystko. Taki tryb życia prowadzi do wielu problemów zdrowotnych. Ich zewnętrzne objawy to łamiące się paznokcie, wypadające włosy, spadki energii. A wewnętrzne, te, których nie widać na pierwszy rzut oka, to: cukrzyca typu 2, miażdżyca, wysoki poziom cholesterolu.

Taki tryb życia musi mieć negatywny wpływ na zdrowie. Potwierdzają to wyniki badań pani Moniki. Ma ona, podobnie jak pan Paweł, podwyższony poziom cholesterolu i również powinna wprowadzić zdrowe nawyki żywieniowe.

Zdaniem Agnieszki Piskały-Topczewskiej, pani Monika powinna:

1. Przełamać swojego wewnętrznego, żywieniowego lenia. Pierwszy krok to przygotowanie śniadania i zjedzenie go w spokoju, bez pośpiechu. 2. Przygotowywać (nawet dzień wcześniej) zdrowe posiłki do pracy. Kupowanie gotowych, wysoko przetworzonych dań może tylko pogorszyć sprawę. 3. Zacząć robić świadome zakupy żywieniowe. Zdrowe odżywianie zaczyna się bowiem przy sklepowej półce. Idąc do sklepu, pani Monika powinna czytać etykiety produktów i wybierać tylko te, których skład nie wzbudza podejrzeń. 4. Planować z wyprzedzeniem zakupy i realizować je np. raz w tygodniu, w sobotę (osoby zapracowane zwykle mają mało czasu na tę czynność). 5. Zacząć wspólnie z rodziną przygotowywać posiłki. Nadwyżki można zamrozić lub zapakować w pudełka i wykorzystać następnego dnia w pracy. 6. Szukać pomysłów na proste, niezbyt czasochłonne dania. 7. Zacząć stosować dietę 5 razy 5 razy 5 (5x5x5). Jej zasady są bardzo proste: trzeba jeść 5 posiłków dziennie, każdy posiłek powinien składać się maksymalnie z 5 produktów, tak żeby jego przygotowanie nie trwało więcej niż 5 minut. To prosta i łatwa zasada do zastosowania. Można jeść różnego rodzaju sałatki, surówki, kanapki, omlety etc. 8. Regularnie się badać i sprawdzać, przynajmniej raz w roku, poziom cholesterolu w organizmie. W ten sposób dowie się, czy wprowadzone zasady dają wymierne efekty.

Zdrowa dieta to podstawa zdrowia i dobrego samopoczucia. Zaniedbania na tym polu, jak pokazują historie pani Moniki i pana Pawła, mogą mieć negatywne konsekwencje. Podwyższony poziom cholesterolu to tylko jedna z nich.